Michał Rusinek z humorem o językowych lapsusach

Image

– Rozmawiam z panem Michałem Rusinek? – Tak, ale ja się deklinuję! - A! To przepraszam, zadzwonię później! Od tej zabawnej rozmowy telefonicznej z pracownicą banku, która deklinację czyli odmianę pomyliła najpewniej z depilacją, Michał Rusinek rozpoczął swoje spotkanie z młodzieżą z Samorządowego LO a także LO im. KEN oraz sympatykami. Spotkanie zorganizowała Miejska Biblioteka Publiczna im. Melchiora Wańkowicza w Stalowej Woli.

Michał Rusinek był sekretarzem Wisławy Szymborskiej, teraz prowadzi fundację jej imienia. Pracuje na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego, gdzie wykłada teorię literatury i retorykę. Pisał scenariusze do programu „Retoryka poranna, czyli poradnik nie tylko językowy”, emitowanego na antenie TVP1. Jego felietony o książkach pojawiają się w programach telewizyjnych, a felietony o języku - w krakowskiej prasie.

W stalowowolskiej bibliotece z humorem opowiadał o językowych lapsusach, które nazwał tak, jak tytuł swojej książki czyli „Pypcie na języku”. A książka to zbiór uroczych, napisanych z wielką kulturą, anegdot wziętych z życia autora, dla których punktem wyjścia (i dojścia) jest niefortunnie użyte słowo („Awaria toalety. Prosimy załatwiać się na własną rękę”) czy jakaś zagadka językowa („Zakaz dobijania dziobem”, „100 gramów drakuli”).

Te opowieści, właściwie błahe, lecz nakreślone z prawdziwym mistrzostwem, są obrazkami naszej codzienności wplecionej w język i naszego języka wplecionego w codzienność – uzmysłowiają nam, że język jest czymś bardzo osobistym, a użyty w sposób nietypowy pozwala dostrzec zadziwiające wymiary rzeczywistości („Organizujemy sylwestry. Dowolne terminy”).

Czy to delikatnie pastwiąc się nad słowną kreatywnością naszych rodaków („Mariola frontuje na nabiale”, „Rekord Guinnessa – największy Papież na świecie”), czy to ukazując zabawne sytuacje, których „głównym bohaterem” jest język („Znaleziono psa. Wiadomość w smażalni”). Uczniowie co rusz zaśmiewali się z zabawnych przykładów językowych pypci, mogli również zadawać gościowi pytania. Po zakończonym spotkaniu Michał Rusinek znalazł oczywiście czas na złożenie autografów w książkach, które każdy mógł kupić.

Przewiń do komentarzy










Komentarze

Dodaj swój komentarz

Przed publikacją zapoznaj się z Polityką Prywatności. Pamiętaj ponosisz odpowiedzialność za swój wpis!
By sprawdzić czy nie jesteś bootem, wpisz wynik działania: 1 + 2 =