Radary czy gołębniki?
Już w roku ubiegłym zmieniły się przepisy regulujące sposób produkcji i umieszczania fotoradarów. Tymczasem choć nie powinniśmy spotykać pustych puszek na drogach, te wciąż stoją i na nic się zdają... bo nie działają.
Puste puszki na radary nie pełnią swych funkcji, z tej prostej przyczyny, że nie działają. Cieszą się z tych domków ulicznych jedynie gołębie, które upodobały je sobie na miejsca lęgu.
Od 1 lipca 2011 roku weszły przepisy, które regulują gdzie i kiedy, i jak ma wyglądać „puszka” na radary. Jadąc przez miasto nie powinniśmy już napotykać pustych skrzynek po radarach. Nowe prawo bowiem na to nie zezwala. Kierowcy nie można robić w przysłowiowego „konia”. Tymczasem...
Od zeszłego roku nic się w mieście nie zmieniło. Na drogach tak jak stały puste puszki, tak stoją i nadal nikt ich do dnia dzisiejszego nie usunął. Skąd wiemy, że wciąż nie spełniają swych funkcji? Skrzynki po radarach od lat mają zamalowane spray' em okienka, za którymi kiedyś mieściły się aparaty. Widzi to każdy kierowca, który porusza się ulicami miasta. Czy w takiej sytuacji przysłowiowy pirat drogowy będzie martwił się o przepisy? Raczej nie. Brak wyobraźni to choroba, która nie leczona mandatami sama nie przeminie.
W Stalowej Woli mamy kilkanaście masztów radarowych. Nowe przepisy umożliwiają dojrzenie radaru już w z daleka. Nie można już oszukiwać kierowców i wmawiać im, że tu jest, lub być może jest radar. Kolor skrzynek nowych radarów ma być żółty. Maszty, które nie mają w danym momencie urządzeń radarowych, muszą być zasłonięte, a znaki ostrzegające o radarach zakryte. W Stalowej Woli nie są. Sprawdziliśmy to. Maszty ponadto muszą mieć jaskrawe kolory tak, żeby kierowcy widzieli je już z daleka. Nie może już być takich sytuacji, że jadący samochodem będzie zastanawiał się, czy radar, który za chwilę minie jest prawdziwy, czy stanowi tylko policyjną atrapę, jest zaledwie straszakiem, który stoi przy drodze i niczemu nie służy.
Wszystkim powinna zając się Inspekcja Transportu Drogowego, która ma również sprawować nadzór nad nowymi radarami. Na początek w całej Polsce miało być tylko 80 radarów, do końca roku 2013 ma ich już stać aż 300. Pierwsze montowane są na drogach kraju właśnie teraz, w sierpniu 2012 roku. Jeden z nich na pewno będzie kontrolował nas na drodze z Niska do Stalowej Woli.
W przyszłym roku GITD wprowadzi system odcinkowego pomiaru prędkości. Na czym będzie polegał? Będzie obliczał średnią prędkość na danym odcinku drogi. Mowa tu o długościach sięgających od kilku do nawet kilkunastu kilometrów. Tego swoistego rodzaju kontrola ma za zadanie wyłapanie piratów drogowych i podniesienie bezpieczeństwa na polskich drogach. Do pomocy użyte zostaną specjalne kamery, które będą wychwytywać auta wjeżdżającego na dany odcinek jezdni, a urządzenie zainstalowane na jego końcu wychwyci pojazd i obliczy średnią prędkość na trasie. Jeśli ta okaże się wyższa niż dozwolona na danej drodze, wówczas kierowca zostanie ukarany mandatem.
A więc, panowie i panie, noga z gazu! Ministerstwo finansów bowiem zaciera ręce. Ze wstępnych obliczeń wynika, że wkrótce do kasy państwowej z tytułu mandatów (dzięki radarom) wpłynie 1 mld 200 tys. zł.


Komentarze
Autor chyba nie doczytał ustawy. Właściwe organy tj. policja itd, mają 3 lata od wejścia w życie ustawy na dostosowanie stanu faktycznego do jej wymogów.
Po raz kolejny pozdro dla stalowemiasto.pl