Przemierzy pustynię
Pochodzący ze Stalowej Woli Andrzej Gondek wystartuje 5 kwietnia br. w Maratonie Piasków. Przez 7 dni w temperaturze około 40 stopni Celsjusza będzie miał do przebycia około 260 km.
To będzie bieg życiaBiegacz urodził się w Stalowej Woli, tutaj się wychowywał i uczył. Był koszykarzem Stali, jest absolwent ZSP nr 1 im. Gen. W. Sikorskiego. Obecnie razem z rodziną mieszka w Warszawie, jednak o Stalowej Woli nie zapomina. Na co dzień pracuje zawodowo, biegi to jego pasja życiowa. Ma na swoim koncie już 6 maratonów, zdobył Koronę Polski. Ostatnio brał udział w Maratonie Warszawskim. Brał udział w wielu pół-maratonach dla treningu, a również samej przyjemności biegania, gdzie przemierzał 5-10 km. Myśl o tym aby wziąć udział w Maratonie Piasków, który według niego jest jednym z najtrudniejszych ultra- maratonów na świecie zakwitła w głowie biegacza jakieś 3 lata temu.
Maraton Piasków (Maratonie Des Sables), w którym pobiegnie Gondek uznawany jest za jeden z najtrudniejszych i najbardziej ekstremalnych biegów na świecie. Rozgrywany jest w południowym Maroku, na pustyni Sahara. W tym roku odbędzie się już 28 edycja. W maratonie udział weźmie około 1062 zawodników z 45 krajów, w tym dwóch z Polski. Zdecydowaną większość sportowców będą stanowili panowie ( około 900).
Maraton rozpocznie się 5 kwietnia, zakończy natomiast 7 dni później, 15 kwietnia. Biegacze będą mieć nie lada wyzwanie przed sobą, bieg w temperaturze 30- 40 stopni na pewno będzie trudny. Nocą na Saharze o tej porze roku należy spodziewać się temperatur około 14 stopni Celsjusza. Sportowcy mają do przebycia około 260 km. Każdego dnia przed uczestnikami maratonu będą do pokonania różne etapy- od 30 do nawet 80 km. Warto tutaj podkreślić to, że zawodnicy po zakończeniu każdego etapu nie mogą normalnie się posilić. Muszą bowiem przez 7 dni przeżyć na tym, co w chwili startu zabrali ze sobą w plecaku. Każdy uczestnik musi mieć przy sobie wyżywienie, które będzie miało wartość kaloryczną około 12 tys. Kcal, czyli na każdy dzień będzie to 2 tys. kcal. W plecaku znajdzie się również: śpiwór, latarka-czołówka z zapasowymi bateriami, kompas, gwizdek, nóż, płyn dezynfekujący, pompka do usuwania jadu, lusterko sygnalizacyjne, termiczna folia aluminiowa. W plecaku Gondek zabierze ze sobą również zdjęcie rodziny, która będzie „biegła” razem z nim.
Tak jak przy każdym biegu niezbędna jest zawodnikom woda, dlatego też organizatorzy po przebiegnięci 10 km będą dostarczać każdej osobie butelkę (1,5 l wody).
- Na pewno będą momenty takie, gdzie z różnych względów nie będzie można biec. Są odcinki górzyste gdzie trzeba będzie podchodzić pod tę górę. Podejrzewam, że będą takie sytuacje, gdzie będzie już taki poziom zmęczenia, gdzie te nogi nie będą chciały nieść. Jest taka metoda Gallowaya czyli 500 metrów się idzie, 500 metrów się biegnie, 500 metrów się idzie, 500 metrów się biegnie itd. Tak też można sobie radzić – mówi maratończyk.Osoby, które zdecydowały się wziąć udział w tym przedsięwzięciu wykazały się dużą odwagą. Trzy lata temu jeden z uczestników maratonu zmarł. Był to zbyt duży wysiłek dla jego organizmu. Nie każdy dociera do mety, niektórym po prostu się to nie udaje z różnych przyczyn. W ubiegłym roku wystartowało 900 zawodników, do finiszu dotarło około 750. Nad bezpieczeństwem zawodników cały czas czuwa opieka medyczna, około 50 lekarzy i ratowników medycznych.
- Komisja sędziowska na bieżąco sprawdza stan zdrowia poszczególnych zawodników. Robi kontrole wyrywkową, jeżeli chodzi o stan wyżywienia, w trzecim dniu. Może przyjść komisja do namiotu i poprosić- panie Andrzeju proszę otworzyć plecak, kontrola. Po trzecim dniu zaczyna się patrzenie ile kalorii mi zostało do końca. Jeżeli by ktoś zjadł mówiąc wprost więcej niż zakładał w pierwsze 2-3 dni, to znaczy, że na ten 6 czy 7 dzień mu zabranie, w związku z czym komisja mówi stop, dziękujemy, dyskwalifikacja – mówił Andrzej Gondek.Gondek w czasie ostatnich tygodni intensywnie trenował do maratonu. Przez ostatnie 3 miesiące na treningach zrobił około 1200 km.
- Te ostatnie treningi przez 2-3 mies. są już naprawdę ciężkie. Nie jestem zawodowcem, więc to nie jest moje tylko jedyne zajęcie, któremu się oddaję. Właściwie większość dnia spędzam w pracy. To co mi zostaje, czas po pracy to to, żeby być trochę z rodziną. Przeważnie w nocy biegam po Warszawie- mówi maratończyk. Pobiegnie dla siebie ale też dla innychAndrzej Gondek chce przebiec Maraton Piasków dla podopiecznych Ośrodka Rehabilitacji Dzieci i Młodzieży oraz WTZ Szansa w Stalowej Woli. Celem „Szansy” jest działalność na rzecz wczesnej diagnozy i terapii dzieci zagrożonych niepełnosprawnością, kształcenie dzieci i młodzieży niepełnosprawnej we wszystkich typach szkół.
Maratończyk aktywnie poszukuje sponsorów dla Ośrodka Rehabilitacji Dzieci i Młodzieży „Szansa” w Stalowej Woli. To tę organizację pomocową zdecydował się wesprzeć w swoim projekcie.
- Pierwsze darowizny od osób prywatnych już zostały przekazane. Kolejne, związane z przekazaniem 1 procentu od podatku, będą sukcesywnie wpływały na konto Ośrodka. Rozmawiam również z kilkoma dużymi firmami, zainteresowanymi udziałem w projekcie. Liczę, że przynajmniej z dwoma firmami coś wyjdzie – mówi Andrzej Gondek. [MagPie]Przewiń do komentarzy









Komentarze