Są liczby, które tworzą wrażenie. I są liczby, które tworzą przyszłość- mówi prezydent Lucjusz Nadbereżny
Huta Stalowa Wola potrzebuje 40, 60, a może nawet 80 miliardów złotych zamówień rozłożonych na 10–15 lat. Taka jest realna skala, jeśli myślimy poważnie o bezpieczeństwie państwa i stabilności regionu. Dwadzieścia miliardów złotych to w tym kontekście nie strategia, lecz fragment- mówi prezydent Stalowej Woli Lucjusz Nadbereżny.
Wiele się dzieje wokół Stalowej Woli, wokół HSW, ale też wokół Polski i jej przyszłości, losów Polaków i ich bezpieczeństwa. Prezydent Stalowej Woli Lucjusz Nadbereżny zadaje pytania kluczowe dla rozwoju naszego miasta i obronności:
„Turbodoładowane” cztery lata, szybkie zamówienia, tempo, konferencje prasowe, flesze… Tylko że Huta Stalowa Wola nie jest projektem wyborczym ani operacją na jedną kadencję. To organizm przemysłowy, który oddycha w cyklach dziesięcioletnich, nie czteroletnich.
Kluczowe pytanie brzmi: co po 2030 roku?
Bo historia już nas nauczyła, jak wygląda przemysłowy zjazd bez konkretnego planu. Lata 2007–2015 w Stalowej Woli to nie abstrakcja. To konkretne dramaty rodzin, redukcje, niepewność, strach. Czy naprawdę chcemy powtórki? Czy po „czterolatce” zbudowane dziś moce produkcyjne zostaną wyhamowane, a wyszkolona kadra znów stanie się kosztem do cięcia?
Zdecydowane NIE wobec zapowiedzi odebrania Hucie Stalowa Wola projektu ciężkiego BWP „Ratel”.
W Stalowej Woli olbrzymi niepokój budzi zapowiedź odebrania HSW realizacji kontraktu na ciężki bojowy wóz piechoty. Jeśli w zamian słyszymy o 20 miliardach złotych, to mamy prawo pytać: czy to nie jest transakcja wiązana? Czy krótkoterminowy zastrzyk środków nie ma być ceną za utratę projektu „Ratel”, którego cała wartość dodana dla naszego zakładu– technologiczna, kompetencyjna i długofalowa– jest wielokrotnie wyższa? Bo przecież nie chodzi tylko o bieżący przychód. Chodzi o know-how, o rozwój własnych kompetencji, o utrzymanie i budowę miejsc pracy, o suwerenność przemysłową. O to, czy HSW będzie twórcą technologii, czy jedynie podwykonawcą cudzych decyzji.
Nie jestem przeciwny żadnym pieniądzom dla Huty
Przeciwnie. Uważam, że Huta Stalowa Wola zasługuje dziś na największe, rekordowe zamówienia. Pracownicy Huty nie mogą być zakładnikami politycznych przepychanek ani kartą przetargową w sporach na szczeblu centralnym czy europejskim. Huta Stalowa Wola zasługuje dziś na rekordowe zamówienia – nie dlatego, że ktoś jej coś „obiecał”, ale dlatego, że przez lata udowodniła swoje kompetencje.
Kwestionuję mechanizm
Mechanizm, który może okazać się zgubny z wielu powodów, a przede wszystkim nie odpowiada na najważniejsze pytanie: co stanie się z potencjałem Huty Stalowa Wola po roku 2030? Czy po tym okresie stworzone potencjały produkcyjne i zatrudnienie nie zostaną gwałtownie wyhamowane, co może ponownie doprowadzić do wielkiego kryzysu w Stalowej Woli, jaki pamiętamy z lat 2009–2015? Czy HSW będzie realizować kontrakt na ciężki bojowy wóz piechoty? Czy Huta Stalowa Wola będzie rozwijała swoje autonomiczne kompetencje produkcyjne, chociażby w zakresie napędów?
Plan i finansowanie dla Huty Stalowa Wola nie powinny być uzależnione od jakichkolwiek europejskich kaprysów czy ocen naszej praworządności, od tego, czy HSW otrzyma transzę wypłaty za sprzęt, czy nie. To konstrukcja oparta na niepewności. A przemysł zbrojeniowy – jak każdy strategiczny sektor – wymaga wieloletnich gwarancji, a nie czteroletnich eksperymentów.
Nasza Huta powinna mieć gwarancję realizacji kontraktów na dekady, a nie na kilka lat – tak aby wyprodukować choćby cały potrzebny wolumen Borsuków wynoszący 1400 sztuk. Czy zbudujemy potencjał tylko po to, by za kilka lat go wygasić? Czy stworzymy miejsca pracy, które po 2030 roku znów staną się zagrożone? To nie są pytania podszyte emocją ani polityczną złośliwością. To pytania o odpowiedzialność.
Chodzi o przyszłość
To nie są sprawy, które powinny podlegać emocjonalnym wystąpieniom. To nie są zagadnienia, w których rządzący będą wyzywać zadających te pytania od zdrajców czy „zakutych łbów”. Są to pytania, które w duchu odpowiedzialności za przyszłość Huty Stalowa Wola, jej pracowników oraz samego miasta Stalowej Woli mają kluczowe znaczenie. Chodzi o przyszłość jednego z kluczowych zakładów przemysłowych w Polsce, o bezpieczeństwo państwa, o byt tysięcy rodzin i rozwój całego miasta.
Niezależnie od siły inwektyw i ataków, jako osoba, która od zawsze wspierała Hutę Stalowa Wola, uczestniczyła w procesie jej ratowania przed upadkiem, dbając o zamówienia, przestrzeń dla rozwoju oraz odpowiednie zabezpieczenie pracowników, nie ulegnę dziś żadnym szantażom. Będę odważnie i wyraźnie pytać, jakie są zasady finansowania tych zamówień, jakie są ich ryzyka, a przede wszystkim domagać się nie minimalnych wartości, lecz faktycznego, realnego, wieloletniego programu wsparcia.
Wartość potencjalnych zamówień dla Huty Stalowa Wola to nie 20 miliardów złotych. To kwota wygodna w krótkiej internetowej rolce. Rzeczywista skala, jeśli myślimy poważnie o bezpieczeństwie i przemyśle, zaczyna się od 60 miliardów i sięga znacznie wyżej. Bo prawdziwa wartość Huty to ludzie, kompetencje i zdolność państwa do myślenia w perspektywie dłuższej niż jedna kadencja. Dziś nie chodzi o to, kto głośniej czy agresywniej krzyczy. Chodzi o to, kto odważy się myśleć długofalowo.
Bo przyszłość Huty nie może być projektem na chwilę. Musi być projektem na pokolenia.



Komentarze
O czym ty opowiadasz prezydencie? Jeśli nie masz pojęcia jak prowadzi się biznes, szczególnie wojskowy, to się nie kompromituj. Może lepiej uruchom produkcję maseczek, i to tak żeby mieć zamówienia na 15 lat.
Kudłatemu żal dupę ściska, podknął się o własne nogi. Miał nadzieję, że w sobotę do Stalowej zawita guru sekty pisuarów małe gówno, ale yen się rozchorował i nie przyjechał.
Zakuty łeb Lucjusza Nadbereżnego, on nic nie rozumie.