System kaucyjny pod ostrzałem. „Wszyscy zapłacimy za ten eksperyment”
System kaucyjny, który miał być krokiem w stronę nowoczesnej gospodarki odpadami, coraz częściej staje się przedmiotem ostrej krytyki. Podczas konferencji w Stalowej Woli przedstawiciele środowisk związanych z Konfederacją, Nową Nadzieją, jak i Ruchem Narodowym przekonywali, że zamiast usprawnić recykling, nowe rozwiązania wprowadzają chaos, koszty i co szczególnie mocno wybrzmiało, potencjalne zagrożenia zdrowotne.
Głos krytyczny wyraził Artur Burak, który odniósł się zarówno do genezy systemu, jak i jego późniejszych modyfikacji.
- System kaucyjny został wprowadzony w roku 2023 ustawą przez rząd Mateusza Morawieckiego. Było to na 2 miesiące przed oddaniem władzy. Potem doszło do nowelizacji tego systemu. Tej nowelizacji dokonał obecnie sprawujący władzę rząd. Ta nowelizacja troszeczkę złagodziła pomysły, które na dzień dobry chciał wprowadzić PiS. Mianowicie, wycofano się z systemu kaucyjnego dotyczącego opakowań mlecznych, jak i też troszeczkę ułatwiono sklepom kwestie z obowiązkiem wprowadzania systemu kaucyjnego- mówił z ramienia Konfederacji Artur Burak.
Jednym z najmocniejszych argumentów, jakie padły podczas konferencji, była kwestia higieny. W opinii Artura Buraka system kaucyjny może w praktyce stworzyć warunki sprzyjające rozwojowi bakterii, szczególnie w okresie letnim. Jak podkreślił, problem nie dotyczy wyłącznie samych opakowań, ale całego procesu ich obsługi.
- Te wszystkie opakowania zawierają resztki słodkich napojów: coli, soków i innych produktów. To jest doskonała pożywka dla bakterii. W tej chwili, kiedy jest chłodniej, może tego jeszcze tak nie widać, ale latem ten problem będzie narastał- mówił Artur Burak.
W jego ocenie szczególnie ryzykowna jest sytuacja w sklepach, które nie dysponują automatami do zwrotu butelek. W takich przypadkach bezpośredni kontakt z odpadami mają pracownicy. Nietrudno się domyśleć co się stanie w sytuacji, gdy sklep spożywczy będzie latem składował brudne butelki. Raczej niewiele osób przed wyrzuceniem butelek myje je we własnym domu zużywając do tego wodę, za którą trzeba zapłacić.
- Jeśli sklep nie ma butelkomatu, odbiór odbywa się ręcznie. Te butelki są przynoszone w workach, często z resztkami płynów, które się wylewają. Pracownik ma z tym bezpośredni kontakt, a potem wraca do obsługi klientów- mówi Artur Burak.
Jednak kwestie zdrowotne to tylko część szerszej krytyki. Równie istotnym wątkiem są koszty, które– jak podkreślano- rozkładają się na wszystkich uczestników systemu. Z perspektywy konsumenta oznacza to wyższe ceny i dodatkowe obowiązki.
- Każdy z nas płaci więcej za napoje, od 50 groszy do nawet złotówki. Teoretycznie można te pieniądze odzyskać, ale wiąże się to z dodatkowym wysiłkiem. Trzeba te butelki gromadzić, przechowywać, a potem jeszcze znaleźć czas, żeby je oddać. Jeśli automat nie działa, trzeba szukać pracownika, przechodzić całą procedurę, stać w kolejce. A jeśli ktoś tego nie zrobi, to te pieniądze po prostu przepadają. Dla zwykłej rodziny to mogą być realne, odczuwalne kwoty w skali roku- mówił Artur Burak.
Ta trudna sytuacja dotyczy również przedsiębiorców. Wdrożenie systemu oznacza dla nich konkretne inwestycje, często wymuszane presją konkurencyjną, nie tylko przepisami.
- Najtańsze butelkomaty to koszt około 25 tysięcy złotych, a profesjonalne, nawet 60- 80 tysięcy. Nawet mniejsze sklepy decydują się na taki wydatek, bo boją się utraty klientów- mówił Artur Burak.
W sytuacji kiedy za zwrot butelek dostaje się kupon do realizacji w danym sklepie, klient zrobi zakupy na miejscu i już nie pójdzie do małego sklepu, w którym kiedyś zaopatrywał się choćby w jedzenie.
Do tego dochodzi jeszcze jeden, rzadziej podnoszony aspekt– wpływ systemu kaucyjnego na gospodarkę odpadami na poziomie lokalnym. Według uczestników konferencji zmiany mogą zachwiać finansami zakładów komunalnych, które dotychczas korzystały na odzyskiwaniu i sprzedaży surowców wtórnych.
- Zakłady inwestowały w systemy segregacji, często na kredyt. Dzięki temu mogły sprzedawać surowce i obniżać koszty swojej działalności. Teraz ten dochód im zabieramy. Jeżeli zakłady muszą się bilansować, to jedynym wyjściem będą wyższe opłaty za wywóz śmieci, czyli ostatecznie i tak zapłacą obywatele. Zyskują operatorzy systemu, bo kaucje, które nie zostaną odebrane, trafiają do ich budżetu. Teoretycznie to system non-profit, ale w praktyce te pieniądze mogą być rozdysponowywane w różny sposób. Uważamy, że należy ten system po prostu znieść, zostawić to, co było do tej pory. Było to dużo tańsze i dużo bardziej sensowne- mówił Artur Burak.
W trakcie konferencji głos zabrał również Janusz Stępień z Ruchu Narodowego w Stalowej Woli, który zwrócił uwagę na praktyczne skutki systemu kaucyjnego dla przedsiębiorców. Jak podkreślił, nowe przepisy szczególnie dotykają mniejsze firmy, które muszą mierzyć się z dodatkowymi obowiązkami organizacyjnymi.
Stępień, jako właściciel firmy zatrudniającej kilkanaście osób, przedstawił konkretny przykład ze swojej działalności, pokazujący skalę problemu.
- Jestem przedsiębiorcą, zatrudniam 10 osób. W okresie letnim pracownicy na budowie wypijają średnio około pięciu butelek 0,5 litra dziennie na osobę, co daje łącznie 50 butelek dziennie. Jeśli wyjadą na delegację, na przykład do Krakowa, to po powrocie przywożą nawet 250 butelek. Oddając je, będę długo blokował kolejkę, bo mam tak dużą liczbę opakowań do zwrotu- mówił Janusz Stępień.
Jak zaznaczył, szczególnie trudna jest sytuacja małych sklepów, które- chcąc utrzymać klientów– są niejako zmuszone do uczestnictwa w systemie. Stępień zgodził się z przedmówcą, że brak możliwości oddania butelek w danym punkcie handlowym może skutkować utratą stałych klientów, dlatego nawet mniejsze placówki decydują się na przyjmowanie opakowań mimo dodatkowych kosztów i trudności logistycznych.
Kolejnym problemem jest kwestia przestrzeni. Sklepy muszą wygospodarować miejsce na przechowywanie zwracanych butelek, co w przypadku niewielkich lokali stanowi poważne wyzwanie organizacyjne. Jak podkreślano, system dla przedsiębiorcy jest mało opłacalny, bo ten po odliczeniu kosztów plomb, worków, które musi nabyć by mieć gdzie trzymać butelki, z kaucji realnie uzyskuje około 7 groszy prowizji (na jednej butelce).
Janusz Stępień ocenił, że przy dużym nakładzie pracy i konieczności reorganizacji działalności, sklepy otrzymują jedynie symboliczne wynagrodzenie, które nie rekompensuje ponoszonych kosztów.
Podczas konferencji Artur Burak podkreślił również, że samorządy i lokalne środowiska polityczne nie mają realnego wpływu na kształt systemu.
- Na poziomie lokalnym nie mamy szansy zmienić ustawy. Jedynym rozwiązaniem jest zmiana władzy i modyfikacja tego systemu- mówił Burak.
Jednocześnie zaznaczył, że wprowadzenie systemu kaucyjnego wynika z regulacji europejskich, jednak państwa członkowskie mają pewną swobodę w sposobie ich wdrażania.
- Nacisk już musi być, bo narzuca go Unia Europejska. Ale nie wszystkie kraje się do końca tym przejmują. We Francji ten system jest dużo łagodniejszy, bardziej ograniczony i jakoś to funkcjonuje. Być może powinniśmy w tę stronę pójść i ten system na tyle zmodyfikować, żeby te wszystkie niebezpieczeństwa i koszty maksymalnie ograniczyć. Nasze rządy mają to do siebie, że zawsze chcą być prymusami Unii Europejskiej. Jeśli nawet coś jest narzucone, to my lubimy zrobić to jeszcze bardziej restrykcyjnie i jeszcze coś dołożyć od siebie- mówił Artur Burak.
Jako przykład podał wcześniejsze regulacje dotyczące opakowań po mleku.
- Gdyby nie nowelizacja, to dzisiaj biegalibyśmy jeszcze z opakowaniami po mleku. Czyli jednak można było tego nie wprowadzać. Po co więc było to robić wcześniej? To jest taka nadgorliwość prymusa, za którą potem wszyscy płacimy- mówił Burak.
W dalszej części wystąpienia wrócił do kwestii praktycznego funkcjonowania systemu, wskazując na nadchodzące miesiące jako kluczowy moment jego weryfikacji.
- Nie odczuliśmy tego w ubiegłym roku, bo system wszedł w październiku, a było chłodno. Teraz mamy zimę, więc można powiedzieć, że te worki z butelkami są w naturalny sposób konserwowane. Przed nami, mam nadzieję, gorące lato. I wtedy może się okazać, co się dzieje, gdy te wszystkie resztki leżą w upale, ze wszystkimi tego konsekwencjami- mówił Burak.
Zaznaczył przy tym, że już teraz zdarzają się sytuacje, w których worki z butelkami zalegają w przestrzeni wokół sklepów, co jego zdaniem może być zapowiedzią większych problemów w przyszłości.
Przewiń do komentarzy











Komentarze
Fakt jest taki że ktoś na tym dobrze zarabia i nie ma to nic wspólnego z ekologią Póki będzie produkowany plastik będzie sie walał wszędzie
Koryto RP jest niczym z gumy, naciąga się co kilka lat, ciągle jakaś nowa trzoda przystępuje do niego.
dzis " zrobiłem " na rowerze wszystkie strstegiczne miejsca w mieście.
i co ?
i wszedzie butelki, o wodach, piwach etc
więc nie yhhh wiesz co
Nazwisko zobowiązuje heh a ten drugi Janusz ,,przedsiębiorca,, może Pan zacznie od swoich maszyn żeby nie zalewały olejem ulic w Stw
Żałośnie to wypadło, zamiast wystąpić jak przystało na prawicowców, a dzieje się w naszym kraju dość z udziałem i wpływami Kijowa, to oni sobie wymyślili plastikowe butelki. Po ch patrioci i prawicowcy.
~kolega, ja nie ubliżam ani Ukraińcom, ani Rosjanom, szanuje naród Rosyjski za II Wojnę Światową i nie ubliżam żadnej innej nacji, a "ruska ściera" to taką perfidną nazwę dostał ~jasiek -zas-raniec, więc nie wrabiaj mnie w obrażanie Rosjan. Jak ta menda świ-ńska by mnie nie zaczepiała to by po ryju nie oberwał.
~Mirek
„Ruska ściero..." Zbyt wiele zawdzięczasz Ruskim, aby tak się o nich wyrażać. Możliwe, że dzięki Ruskim jesteś na tym świecie, tak, tak... Gdyby nie Ruski i LWP, którzy pogonili Germańca, to możliwe, że twój dziadek zdechłby przy budowie Tysiącletniej Rzeszy Hitlera i dziś nie byłoby takiego Mirka. Nie pomyślałeś o tym?
W Carrefour nie chcą przyjmować butelek. Twierdzą że przyjmują tylko te kupione u nich od stałych klientów. Miał być obowiązek przyjmowania każdej kaucyjnej
Hehe, jakie przygłupy? Przygłupy to wymyśliły ten system. Okazuje sie że to pisowski rząd a teraz robi aferę Oczywiście ten co to podpisał siedzi cicho ale jestem ciekam czym wozi te butelki do automatu? Suwem co spala 25 litrów na setkę w korkach? Tym panom dziękujemy, Konfederacja musi przejąć stery bo cytując klasyka oni już byli już narządzili i kasy maja nadto.
~jasiek, bo ruska ściero trzeba było po tobie te butelki posprzątać, może i grosza ci nie potrzeba, mnie też, ale tak mendo świ-ńska śmiecić jak ty to nienada.
Na butelkach zabijacie kapitał polityczny żałosne???
Na butelkach zabijacie kapitał polityczny żałosne???
„Narodowi Butelkowcy" Gdyby optowali za powstrzymaniem przed najazdem tabunów widlarzy na Polskę, to wiele by ryzykowali, a za śmieciowe butelki nikt im nic nie zrobi. Bitelkowi patrioci.
@hehe. A ty jesteś matoł komputerowy
Przygłupy Narodowe
MZK powinno o 30 % ciąć koszty i zatrudnienie. Dużo mniej odpadów będzie i mniejszy zarobek ale również nie potrzeba takiej ilości pracowników i kosztów obsługi i transportu tych odpadów do segregacji i sprzedaży.
Jegomość gdyby chociaż troszkę był milszy w tej medycynie pracy, byłoby wspaniale...
Jeszcze o KSEF niech powiedzą co się wyprawia . Cała Unia będzie w KSEF, będziemy sterowani i kontrolowani przez "kogos"
~strit
Nazwy Tych ugrupowań są co najmniej groteskowe... Szczególnie ta „Nowa Nadzieja", ale na co, ta nowa nadzieja? Na gorsze, czy lepsze jutro? Banderowcy podstępem zajmują Polskę przy jednoczesnej aprobacie i zgodzie ponad podziałami PiS i PO, Polska Racja Stanu podporządkowana interesom Kijowa i żyda nazisty oraz Berlinowi, a ruchy prawicowe mieniące się patriotycznymi bawią się plastikowymi butelkami... No, po „CH" czeka Polskę przyszłość. Kolejna grupa brylantów ustawia się w kolejce do koryta. Jak widać, bez zbytecznego wysiłku i fantazji, na plastikową butelkę.
Będzie czysto, chłopaki wszystko sprzedadzą
MZK nie potrafi dbać o czystość w mieście.
Czystość w ręce ludu
Nawet na butelkach chcą zbić kapitał polityczny - wysłać ich na butelki niech zbierają banda darmozjadów na czele z Braunem .
Nawet na butelkach chcą zbić kapitał polityczny - wysłać ich na butelki niech zbierają banda darmozjadów na czele z Braunem .
Nawet na butelkach chcą zbić kapitał polityczny - wysłać ich na butelki niech zbierają banda darmozjadów na czele z Braunem .
system kosztowny i nieefektywny. Przechowywanie i wożenie butelek przez sklepy i sklepiki zupełnie mija się z wymiarem ekologicznym. Ale cóż kolejny podatek "ekologiczny", na który zgadzamy się jak te wolno gotujące się żaby...
~Iks
Ochłonij, bardzo się podnieciłes, albo zażyj Stoperan...
Do p.s. a w czym ty masz problem , ze butelka ma być z etykietą? Nikt normalny specjalnie jej nie oddziera z butelki. Puszki jesli ktoś wyrzuca je do kosza zamiast oddac do systemu kaucyjnego też nie sa przeciez gniecione. Ci ktorzy je znajdują i zwaracają do systemu kaucyjnego dają sobie z tym radę. Problem w tym, ze znaleźć teraz puszkę w koszu na śmieci to nie lada wyczyn. Mieszkam na os.centralnym. kiedyś na weekendzie , szczególnie w niedzielę po upojnych sobotnich wieczorach młodzieży kosze sie przewalały po puszkach po piwie, energetykach, szklanych butelkach po piwie itd. Wiele tego syfu leżało na trawnikach obok koszy bo sie pk prostu tam nie mieściły. I ten cały syf leżał przez całą niedzielę do poniedziałku zanim nie przyszly sprzątaczka i tego nie usunęły bo wiadomo, ze w niedziele nie pracują. Teraz tego nie ma od czasu wprowadzenia systemu kaucyjnego. Pytam: CUD sie stał?
Do p.s zamiast pisać swoje złote irzemyskenua, rusz dupsko i zobacz czy smiecievsie walaja po koszach , po trawnikach czy nie. Etykiety na butelkach są po to aby system egzekwował zwrot środków za co zostało już zapłacone. Plastikowe butelki bez oznaczen z systemem zwrotu (np po mleku, kefirze, chemi gospodarczej itd) podobnie jak bezwrotne butelki szklane po piwie dalej lądują do osiedlowych koszy służących do segregacji przy pergolach. Chodzi o to, ze ludzie często na spacery np. na blonia, do parków itd. zabierają ze sobą napoje w puszkach, butelkach PET czy szklanych i kiedyś je po spożyciu wyrzucali nie zawsze do kiszy. Często leżały pod ławkami, obok przepełnionych koszy gdzie sie nie mieściły czy na trawnikach. Teraz tego nie ma. Rusz 4 litery na miasto i zobacz jak jest. To ze jest garstka osob którym sie nie chce nie znaczy ze innym system nie odpowiada.
Do gaslighting. Piszę o tym co uważam , ze jest ważne i istotne z punktu widzenia naszej codzienności. Nikt a w szczególności ty nie bedzie mi mówił o czym mam pisać. Jeśli Giertych vs POLNORDU ma cokolwiek na sumieniu, jesli prokuratura czegoś nie ustaliła czegoś nie zrobiła to uwazam ,ze ludzie powinni mieć pełne prawo wiedzieć jak jest , aby móc świadomie dokonywać wyborów przy urnach. I nie ważne kto z jakiej partyjki pochodzi. Prawo winno być równe wobec wszystkich a jeśli jest inaczej , niech oceniają to wyborcy. To ich swiete prawo w demokracji. Czego nie rozumiesz jeszcze ?
aha i jak ktoś pisze o tym jakie to wspaniałe, bo nie ma śmieci i puszek i butelek - niech przestanie bredzić.
Puszka MUSI BYĆ! nie zgnieciona, butelka MUSi BYĆ! cała z etykietą.
Więc wygrzebanie ze śmietnika jej nie wyprostuje.....
Ten system kaucyjny to farsa.
Jak widzę tego Pana, to widzę nierzetelność, spóźnialstwo i brak szacunku dla innych osób.
A to wszystko przez przymat jego pracy jako lekarza medycyny pracy.
W życiu nie poprę takiego człowieka.